Papier pamięta…

To a propos listu prof. Arabskiego do redakcji „Gazety Uniwersyteckiej UŚ”:

Papier pamięta…

Arabski to Tajny Współpracownik ps. „Arski”

IPN na swojej stronie opublikował komunikat:

Orzeczenie Sądu Apelacyjnego w Katowicach utrzymujące w mocy orzeczenie Sądu Okręgowego w Katowicach w którym uznano, że Janusz Arabski był tajnym współpracownikiem SB

W dniu 6 września 2012 r. Sąd Apelacyjny w Katowicach orzeczeniem o sygnaturze II AKa 335/12 utrzymał w mocy orzeczenie Sądu Okręgowego w Katowicach z dnia 28 maja 2012 r. o sygnaturze V K 95/09 w sprawie Janusza Arabskiego.

W utrzymanym w mocy orzeczeniu uznano, że Janusz Arabski, były dyrektor Instytutu Języka Angielskiego na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, złożył zgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne, w którym przyznał się do współpracy z organami bezpieczeństwa PRL.

Janusz Arabski w złożonym w dniu 12.03.2008 r. oświadczeniu lustracyjnym przyznał się do współpracy z organami bezpieczeństwa PRL w latach 1969–1983, natomiast w późniejszym czasie wystąpił do sądu o ustalenie, że jego kontakty z funkcjonariuszami nie miały charakteru tajnej współpracy, gdyż nie wyczerpywały ustawowych znamion takiej współpracy.

Sąd Apelacyjny w Katowicach uznał, że okoliczności zwerbowania i wieloletniej współpracy Janusza Arabskiego ze Służbą Bezpieczeństwa, a w szczególności zachowana bogata dokumentacja tej współpracy i zeznania świadków jednoznacznie wskazują, iż w pełni zostały wyczerpane wszystkie z przesłanek wymaganych do uznania jego kontaktów z SB za świadomą i tajną współpracę w charakterze tajnego współpracownika o pseudonimie „Arski”.

Orzeczenie jest zgodne ze stanowiskiem OBL w Katowicach.

Katowice, dnia 7 września 2012 r.

Naczelnik
Oddziałowego Biura Lustracyjnego


prokurator Andrzej Majcher

I tak epopeja lustracyjna prof. Arabskiego, Kawalera Krzyża Komandorskiego Orderu Odrodzenia Polski (od 2004 r.) dobiegła końca. Warto było?

Arabski to Tajny Współpracownik ps. „Arski”

Profesor Janusz Arabski był TW „Arski”

Stanowisko w sprawie zgodności z prawdą oświadczenia lustracyjnego Janusza Arabskiego, w którym przyznał się on do współpracy z organami bezpieczeństwa PRL

W sprawie autolustracyjnej prowadzonej przez Sąd Okręgowy w Katowicach wobec Janusza Arabskiego, byłego dyrektora Instytutu Języka Angielskiego w Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, w dniu 08 listopada 2011 r. prokurator OBL przekazał sądowi stanowisko w sprawie zgodności z prawdą oświadczenia lustracyjnego Janusza Arabskiego, w którym przyznał się on do współpracy z organami bezpieczeństwa PRL.

Janusz Arabski w złożonym w dniu 12.03.2008 r. oświadczeniu lustracyjnym przyznał się do współpracy z organami bezpieczeństwa PRL w latach 1969-1983, natomiast w późniejszym czasie wystąpił do sądu o ustalenie, że jego kontakty z funkcjonariuszami nie wyczerpywały ustawowych znamion współpracy.

W ocenie prokuratora OBL analiza okoliczności zwerbowania i wieloletniej współpracy Janusza Arabskiego ze Służbą Bezpieczeństwa, a w szczególności zachowana bogata dokumentacja tej współpracy i zeznania świadków jednoznacznie wskazują, iż w pełni wyczerpane są wszystkie z przesłanek wymaganych do uznania jego kontaktów z SB za świadomą i tajną współpracę jako TW o pseudonimie „Arski”.

Katowice, dnia 08 listopada 2011 r.

Naczelnik Oddziałowego Biura Lustracyjnego

prokurator Andrzej Majcher

Profesor Janusz Arabski był TW „Arski”

Honory dla TW Arski

Policzek dla Komisji Historycznej? Tak. Pokazano, gdzie jest jej miejsce. Najpierw agenci bezpieki dostali odznaczenia, teraz honoruje się prof. Janusza Arabskiego TW Arski.

„Instytut Języka Angielskiego ma zaszczyt poinformować, że w dniu 27 czerwca 2009 roku o godz. 16:00 odbędzie się spotkanie z okazji 70-lecia urodzin Profesora Janusza Arabskiego połączone z wręczeniem Księgi Pamiątkowej.
Uroczystość odbędzie się w budynku Wydziału Filologicznego w Sosnowcu, ul. Gen. Stefana Grota-Roweckiego 5.”

Przypomnę szczegóły współpracy z SB Tajnego Współpracownika „Arski”:
“Arski” boi się FBI
Współpracownikiem SB – pseudonim “Arski”- był również profesor Janusz Arabski, znany anglista, dyrektor Instytutu Języka Angielskiego Uniwersytetu Śląskiego. Zwerbowany został w 1968 roku na “zasadzie dobrowolności”. Arabski, wówczas asystent na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, składał donosy na pracowników konsulatu USA, ich kontaktów, swoich kolegów i współpracowników. Po dwóch latach bezpieka zorientowała się, że jest on członkiem PZPR.

Mimo że werbunek takich osób nie był dozwolony i często stanowił dobry pretekst do zerwania współpracy, Arabski tego nie zrobił. “TW wyraża zgodę na kontynuowanie współpracy z naszą służbą po przeniesieniu się do Katowic. Podejmie współpracę z osobą, która powoła się na >pana Franciszka z PoznaniaArski< do tej pory trzykrotnie wykonywał zadania dla Departamentu I i zawsze po jego powrocie do kraju spotykali się z nim pracownicy wywiadu [...]. >Arski< sądzi, że ujawnienie jego pseudonimu jest wynikiem zdrady w naszym aparacie (niekoniecznie umyślnym). Jak twierdzi, była to jedyna organizacja (SB – przyp. red.) w naszym państwie, do której miał zaufanie. Zarzuca nam, że zniszczyliśmy mu karierę, bowiem obecnie Amerykanie nie dadzą mu już wizy. Ironicznie wypowiadał się też o pracy > >kolegów z Warszawy< (Departament I MSW – przyp. red.), twierdząc, że on bardziej konspiruje się przed żoną” – pisze do swoich przełożonych kapitan Maśnica. Okazało się potem, że powodem wpadki agenta była zdrada szyfranta z polskiej ambasady w Waszyngtonie. 15 marca 1985 roku rozwiązano współpracę z TW “Arski”, a materiały przekazano do archiwum. Oprócz meldunków w zasobach IPN do dzisiaj zachowało się pokwitowanie za wręczoną agentowi “paczkę z artykułami konsumpcyjnymi o wartości 444,70 zł (dołączono rachunek)”. “Dopiero od pana dowiedziałem się, że byłem tajnym współpracownikiem SB. Przecież teraz kontakty ze służbami specjalnymi są również praktykowane. Wtedy przychodzili ludzie, którzy mówili, że są z wywiadu lub kontrwywiadu – i rozmawialiśmy. W 1983 roku FBI próbowało mnie oskarżyć o szpiegostwo i nie chciało przedłużyć wizy amerykańskiej. W Polsce, po powrocie, w odwecie za odmowę współpracy zablokowano mi paszport” – mówi nam Arabski. Jest zaskoczony, kiedy od reportera
DZIENNIKA dowiaduje się, że wywiad i kontrwywiad były częścią Służby Bezpieczeństwa.

Honory dla TW Arski